Szał planowania czyli Bullet Journal w 5 krokach!

Na stronach internetowych, portalach społecznościowych i w wielu innych miejscach widoczny jest od pewnego czasu trend związany z organizacją i planowaniem swojego życia. W księgarniach rzucają nam się w oczy rozmaite poradniki, jak zarządzać sobą w czasie. Już w sierpniu na półkach sklepów pojawiają się różnorodne kalendarze i terminarze – najpierw te szkolne i nauczycielskie, później akademickie, a na końcu – tradycyjne (te od stycznia do grudnia). Wszystko to ma uczynić nasze życie bardziej efektywnym i zorganizowanym. Jedną z koncepcji, która zyskała ogromną popularność, jest Bullet Journal. Czym jest to z francuska brzmiące pojęcie? Jak się zabrać za planowanie i organizację z jego pomocą? I – co najważniejsze – czy forma ta faktycznie jest taka ważna i potrzebna? Na te wszystkie pytania postaram się dziś odpowiedzieć. A może wpis ten stanie się nawet pierwszym z większego cyklu o planowaniu i organizacji? To wszystko zależy od Was – jeśli tylko będziecie zainteresowani, postaram się kontynuować analizę tego zagadnienia. A teraz pora na obiecane w tytule postu 5 kroków!

 

[1] Co to jest Bullet Journal?

 

Bullet Journal to system planowania, którego twórcą jest Amerykanin Ryder Caroll. Warto przede wszystkim zajrzeć właśnie na JEGO STRONĘ, skąd pochodzi prezentowany niżej film, wyjaśniający główne zasady systemu:

 

 

Oczywiście, cała idea planowania za pomocą BuJo ewaluowała niesamowicie i jeśli teraz wpiszecie to słowo w wyszukiwarkę, otrzymane wyniki mogą Was mocno zaskoczyć – tak bardzo różnią się bowiem od ascetycznego wręcz planera Carolla. Obecnie bowiem użytkowniczki systemu (chyba w większości są to kobiety) skłaniają się raczej do bardzo bogatych i ozdobnych wersji. U niektórych wręcz zeszyty stają się raczej artjournalami, służącymi bardziej do realizowania własnej kreatywności, niż do właściwego planowania. Daleko w tym przypadku do efektywności, o którą w BuJo tak naprawdę chodzi.

 

Bullet Journal bowiem to narzędzie – połączenie kalendarza, terminarza, list zadań na kolejne dni, rozmaitych kolekcji (czyli zbiorów przeczytanych książek, obejrzanych filmów itp.) oraz tabelek służących do kształtowania nawyków, czy „odhaczania” codziennych rutynowych zadań. Wszystkie te elementy BuJo mają oczywiście wyznaczone miejsca w planerze i angielskie nazwy. Warto tu zaznaczyć, że jeszcze niewiele osób decyduje się na „spolszczanie” pewnych typowych dla tego systemu określeń. 

 

[2] Jakie podstawowe elementy zawiera?

 

Tradycyjnie i standardowo większość Bullet Journali zawiera następujące strony/elementy: klucz (legenda, zapis i wyjaśnienie stosowanych w notesie znaczników), spis treści/stron (indeks), kalendarz roczny (Future Log), kalendarz miesięczny (monthly), tzw. tygodniówki (weeklies), dniówki (dailies, czyli szczegółowe listy zadań na każdy dzień), tabelki służące śledzeniu nawyków (habit trackery), listy/kolekcje (czyli spisy rozmaitych rzeczy – książek, filmów, miejsc do odwiedzenia, pomysłów itp.).

 

I od razu konieczne wyjaśnienie – ŻADNA z wyżej wymienionych rzeczy NIE JEST obowiązkowa. Najważniejsza bowiem w Bullet Journalu jest PERSONALIZACJA, czyli dopasowanie do własnych potrzeb i upodobań. Mamy przed sobą czysty (w kratkę, linie czy modne obecnie kropki) zeszyt i tylko OD NAS zależy, co w nim umieścimy. Główną wytyczną jest FUNKCJONALNOŚĆ – zeszyt ten ma pomagać tylko i wyłącznie NAM, zawarte w nim elementy mają służyć NASZEJ efektywności i NAS przybliżać do realizacji określonego celu.

 

[2] Czego potrzebujemy, aby zacząć planowanie w BuJo?

 

Tak naprawdę na początek tylko dwóch rzeczy – jakiegokolwiek zeszytu i czegoś do pisania. Cała reszta (drogie firmowe notesy z kartkami w kropki, zestawy pisaków, ozdobne taśmy, flamastry pędzelkowe do kaligrafowania, akwarele…) to tylko gadżety, które mogą (ale nie muszą) umilić nam tworzenie i korzystanie z BuJo. 

 

[3] Wady i zalety planowania w Bullet Journalu:

 

Wiele osób rozpoczynających planowanie w systemie BuJo uważa, że POWINNY mieć u siebie WSZYSTKIE popularne cykle, listy i kolekcje – niezależnie od tego, czy są im one przydatne, czy też nie. Tego typu podejście rodzi niepotrzebne frustracje, myślenie w stylu: „mam inaczej niż wszyscy, czyli robię to źle” oraz prowadzi do bezmyślnego naśladownictwa innych, czego konsekwencją jest rozczarowanie ideą BuJo i szybkie go porzucenie. Osoby takie zapominają o głównym celu tego typu planowania – jak napisałam w punkcie pierwszym – zeszyt ten ma być funkcjonalny dla nas i pomysły, które sprawdzają się u innych, u nas często nie będą miały racji bytu.

 

Kolejny problem to zbyt wiele inspiracji – chciałoby się zastosować wszystko, spróbować wszystkiego… Warto jednak inspiracje oglądać, ale wybrać z nich to, co u nas będzie się sprawdzało najlepiej. W końcu zawsze można wszystko zmienić.

 

Czas. Nadmierne zdobienie i zbyt szczegółowe wypełnianie notesu prowadzić nas może do sytuacji, w której więcej czasu poświęcać będziemy planowaniu swoich działań, niż faktycznemu działaniu – co zaprzecza samej idei BuJo, który miał być przecież narzędziem usprawniającym naszą pracę, a nie pochłaniającym większość czasu na tę pracę przeznaczonego.

 

W BuJo nie jesteśmy ograniczeni miejscem ani układem, jak w tradycyjnych terminarzach. Wszystko możemy dopasować do siebie – okładkę zeszytu, rodzaj papieru, to, czym będziemy pisać. Sami rysujemy tabelki, a – co najważniejsze – w każdej chwili możemy zmienić ich układ i zawartość. Ogranicza nas w zasadzie tylko własna wyobraźnia i czas.  

 

[5] Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj tutaj:

 

 

[PS] Trochę prywaty, czyli mój BuJo 😉

 

Moja przygoda z BuJo trwa od kwietnia bieżącego roku. Wcześniej byłam jego ogromną przeciwniczką – obserwowałam osoby, które skupiały się na rysowaniu i ozdabianiu, wywnioskowałam więc, że system ten nie sprzyja produktywności. Przekonałam się jednak, że to ode mnie zależy, jak go wykorzystam i dopasuję do swoich celów.

 

Początkowo prowadziłam BuJo w zwykłym grubym brulionie w kratkę formatu B5. Miałam tam kilka list (książki, filmy, seriale, miejsca do odwiedzenia…), tygodniówki oraz habit trackery – noszące u mnie miano „codziennika”. Stosowałam rozpiskę miesięczną i było to u mnie raczej miejsce na „odhaczanie” rzeczy do codziennego wykonania, niż praca nad nawykami.

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

Na czas wakacji przeniosłam się do zeszytu antra romantyzm formatu A5 (w kratkę) w kolorze turkusowym, który tak naprawdę jest węższy od formatu A5 o około 2cm. Jest to dla mnie drobny problem – wolę większe rozmiary notatników, ponieważ jednak miałam zamiar wykorzystywać go jedynie dwa miesiące i ma cudowny turkusowy kolor – jakoś przebolałam te wymiary.

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

Później kupiłam sobie – najpopularniejszy chyba do tego celu – zeszyt: LEUCHTTURM1917 formatu A5 w kolorze szmaragdowym (i mój pierwszy w kropki!), do którego planowałam przenieść się od nowego roku szkolnego…

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

Podczas lipcowej wizyty w wałbrzyskim Empiku udało mi się jednak dostać zeszyt idealny! (na tę chwilę oczywiście) – jest to antra renesans B5 w kolorze granatowym – i to właśnie on posłuży mi od września do organizacji zarówno nowego roku szkolnego, jak i moich pozostałych działań.

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

planowanie i organizacja Bullet Journal

 

Zastanawiam się, czy kontynuować ten temat w blogowych notkach. Jesteście ciekawi, jak sprawdza mi się system BuJo podczas pracy w szkole? Jak dopasowuję go na bieżąco do swoich potrzeb? Dajcie znać w komentarzach.

 

 

61 thoughts on “Szał planowania czyli Bullet Journal w 5 krokach!

    1. BuJo trzeba po prostu sobie stworzyć 🙂 Postaram się w kolejnych miesiącach pisać więcej na ten temat 🙂

  1. Ja, będąc leniuszkiem, stawiam na gotowe kalendarze z dużą ilością miejsca do notowania (te tygodniowe z Kubusiem Puchatkiem towarzyszą mi od kilku lat i uwielbiam je). Doceniam jednak takie personalizowane gadżety, zwłaszcza, że bardzo często wyglądają po prostu pięknie 🙂

  2. Kusi, oj kusi mnie DoJo 🙂
    Kropkowany zeszyt z Empiku już miałam w ręku (spodobał mi się bardzo)
    Ciekawa jestem rozwiązań szkolnych – muszę intensywnie o tym pomyśleć, bo szalenie zakręcony i pełen zajęć rok mnie czeka, a ja już się gubię w nadmiarze notesów i kalendarzy.
    Czekam na ciąg dalszy

  3. Aniu, bardzo ciekawy post. Ja mam do planowania kalendarz nauczyciela i notes A5 do pozostałych spraw. Nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo trzeba nosić dwa, a lepiej byłoby mieć wszystko w jednym miejscu. Z systemem Bullet Journal do tej pory się nie spotkałam. Zaciekawiłaś mnie, więc chciałabym żebyś podzieliła się Swoimi dalszymi doświadczeniami w tym temacie. Chętnie dowiem się czegoś więcej i może sama spróbuję…

    1. Ja noszę trzy – kalendarz GWO, BuJo i zeszyt z kolekcjami 🙂 Na pewno jeszcze będę o tym pisała 🙂

  4. Mam 2 rzezy do zapisywania planów -kalendarz i samoprzylepne karteczki. To w zupełności wystarcza. Cała reszta wynalazków to dla mnie strata czasu.

    1. A dla mnie organizacja czasu – przy ilości spraw, które muszę ogarnąć mam jeszcze w komputerze Kalendarz Google i Trello 🙂 Wszystko zależy od tego, ile projektów i spraw ma się jednocześnie do zrobienia 🙂

  5. Już dawno chciałam zacząć przygodę z Bujo, ale za każdym razem nie mogłam zdecydować się na jego formę i wygląd 🙂

  6. Śliczny ten Twój BJ. Bardzo zdobny. Używam tej metody w pracy, ale przysięgam, nikt nie chciałby go zobaczyć:D Jest typowym bazgrolnikiem, ale sprawdza się świetnie!

  7. Ogólnie napiszę, że nie spotkałam się z taką formą. Brzmi ona dość ciekawie. Jak już to korzystam ze wzykłego małego kalendarzyka a ogólnie ostatnio z zeszytu a5 ale głównie piszę tam tylko swój grafik -jak robię, urlopy i ewentualne wizyty u lekarza raz na 2-3 miesiące 😀

    Taki kalendarz mnie bardzooo bardzooo zaintrygował. Czekam z niecieprliwością na kolejne notatki pod tym kontem.

  8. Ogólnie napiszę, że nie spotkałam się z taką formą. Brzmi ona dość ciekawie. Jak już to korzystam ze wzykłego małego kalendarzyka a ogólnie ostatnio z zeszytu a5 ale głównie piszę tam tylko swój grafik -jak robię, urlopy i ewentualne wizyty u lekarza raz na 2-3 miesiące

    Taki kalendarz mnie bardzooo bardzooo zaintrygował. Czekam z niecieprliwością na kolejne notatki pod tym kontem.

  9. Czytam o tym wszędzie i czuję przez skórę, że to coś dla mnie… jestem na bakier z planowaniem i bardzo chciałabym to zmienić!

  10. Swoją przygodę z Bujo rozpoczęłam w lipcu zeszłego roku. Przyznam, ze znacznie ułatwiło mi to organizację dnia, tygodnia czy danego miesiąca. Jest super sprawa, bo nie muszę trzymać się sztywno pewnych reguł, sama jest sobie tworzę. Z tego wynika, że bujo nie jest czymś do czego ja muszę się dopasowywać, ale to ja decyduję o formie i tego co się w nim znajdzie. Bardzo podoba mi się ta elastyczność. Pozdrawiam 🙂

    1. Eeee no coś Ty! Właśnie taka osoba, jak Ty, doskonale by się czuła w zdobieniu takiego notesu – czego ja nie potrafię 🙂

  11. bardzo fajnie sobie zaplanowałaś 😀 ja swój bujo zalozylam przed wakacjami ! ale ciagle wpadam na nowe pomysły, dokosnale zeszyt, ale tez musze kupic w kropki – moze na nowy rok 😀

  12. Zawsze marzyłam o tym, aby mieć planner planować i skrupulatnie wszystko realizować. Jednak jestem zupełnie niesystematyczna, wstyd się przyznać :d

  13. Podchodziłam już do stworzenia czegoś na podobieństwo BuJo,ale po kilkunastu dniach zapał mi przeszedł. Teraz jak widzę uproszczoną wersję, nie wymagającą godzin pracy i talentu plastycznego jakich naoglądałam się wcześniej w Internecie, znowu chyba bym spróbowała ponownie. Zobaczymy 🙂

    1. Serdecznie namawiam! W końcu tylko od nas zależy, jaki on jest – może być mocno minimalistyczny przecież 🙂

  14. Chyba czas spróbować, bo zaczynam się gubić w tych milionach karteczek. Przestaję ogarniać i nie zawsze mogę znaleźć tego co mi w danym momencie potrzeba 🙂

    zakletaigielka.blogspot.com

  15. Rozważałam kiedyś założenie BuJo. Taki podręczny organizer, miejsce na twórczość, notatnik – fajnie, tylko mi to tworzenie zajęłoby zbyt wiele czasu. Mam zwykły kalendarz szkolny, a do notatek używam ścinków papieru z robótek 😀 Uwielbiam przeróżne zeszyty, ale mam ich spory zapas i leżą nieużywane albo z zapisanymi dwiema stronami. Nie chcę więc zaczynać kolejnego, bo jest mała szansa, że będę go regularnie prowadzić. Ale podziwiam Twój BuJo, bo jest naprawdę świetny, praktyczny i kolorowy 🙂 Pozdrawiam!

  16. Ja też chętnie jeszcze poczytam o Bujo, bo podoba mi się Twoje podejście. Dotychczas odstraszały mnie przykłady osób, które wkładały mnóstwo wysiłku i ogrom czasu w ozdabianie i tworzenie tych list, kolekcjii itd – mam wrażenie, że nie wystarcza im już czasu na realizację zadań zapisanych w tych wymyślnych Bujo. Ja potrzebuję czegoś czytelnego, bez nadmiaru ozdobników.

Co o tym myślisz?