Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela?

Dziś zapraszam na wpis pełen treści, działania, a przede wszystkim – konkretnych przykładów. A ponieważ jakiś czas temu prosiliście mnie o kolejne posty dotyczące planowania w Bullet Journalu, dziś tę prośbę z radością spełniam.

Zdjęciami z jednego z zaplanowanych tygodni października podzieliłam się na dwóch grupach, do których należę – mowa o grupie Panie Swojego Czasu oraz Bullet Journal Polska. Spotkały się one tam z ogromnym oddźwiękiem i popularnością (ponad 250 polubień posta) oraz wywołały lawinę komentarzy. Dlatego postanowiłam i tutaj podzielić się swoim sposobem na planowanie czasu. 

 

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? – czyli planowanie października by Ania

 

Jak pewnie większość z Was wie, pracuję jako nauczycielka – uczę języka polskiego, zajęć komputerowych, informatyki, prowadzę też dodatkowe zajęcia artystyczne.

Dlaczego uważam, że jestem nauczycielem nietypowym?

Ponieważ często tak właśnie bywam postrzegana – mój czas pracy na etacie wynosi o wiele więcej niż przysłowiowe 18 godzin. Mowa oczywiście nie o samych lekcjach, ale też o wszelkiego rodzaju sprawdzaniu prac, wypełnianiu dokumentów, przygotowywaniu się do zajęć, prowadzeniu strony internetowej szkoły oraz fanpage na fb, organizowaniu konkursów, fotografowaniu imprez szkolnych i wielu, wielu innych zajęciach ze szkołą związanych, które zajmują mi około 50-60 godzin w tygodniu i większość tego czasu jest rzecz jasna przepracowana społecznie, bez jakiegokolwiek wynagrodzenia.

 

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

Od prawie dwóch lat zajmuję się dość intensywnie działalnością rękodzielniczą – mowa o Pudełeczkach pełnych szczęścia, które co prawda dochodu żadnego nie przynoszą (otrzymuję bowiem zaledwie zwrot kosztów użytych materiałów, a „zarabiam” – okazjonalnie – 2 zł na godzinę, większość prac bowiem wykonuję dla Przyjaciół całkiem bezpłatnie), ale zajmują niesamowicie dużo czasu – zrobienie jednego pudełeczka to bite 4 godziny pracy.

 

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

 

Oprócz tego prowadzę bloga – już od 11 lat… a zatem wykonuję wszystkie czynności z nim związane, czyli pisanie tekstów, robienie zdjęć, pozycjonowanie, promowanie… i bardzo śmieszy mnie, gdy niektóre blogerki, zajmujące się TYLKO blogiem, twierdzą, jaka to ciężka i wyczerpująca praca. No cóż…

 

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

 

To w zasadzie moje główne zajęcia. Jasne – mam masę zwierząt, ale opieka nad nimi to w przeważającej części wielka praca mojego Marcina, któremu jestem niesamowicie za to wdzięczna. Za wiele innych rzeczy też. W pytaniach pod postem pojawiły się bowiem słowa, czy planuję także gotowanie i sprzątanie. I tu też oczywiście należy się Wam wyjaśnienie, a Marcinowi podziękowania – bo co prawda sprzątamy bardzo rzadko (są ciekawsze zajęcia w życiu niż latanie ze ścierką czy mopem i zawsze będę propagowała twierdzenie, że „tylko nudne kobiety mają czyste mieszkania”), ale nawet wtedy robi to właśnie On. Podobnie sprawa ma się z gotowaniem – ponieważ bardzo tego robić nie lubię, wolę, aby zajmowały się tym osoby profesjonalne, którym daje to satysfakcję… ewentualnie pieniądze. Dlatego od około 15 lat stołujemy się w fenomenalnym, najlepszym w mieście barze, w którym posiłki są niesamowicie różnorodne, przygotowywane z sercem i pasją, a ich cena wynosi tyle, że naprawdę nie opłaca mi się nawet gazu odpalać, że o czasie na zakupy i samym gotowaniu nie wspomnę. Polecam Bar „Kryształowa” każdemu – stołuje się w nim połowa naszego miasta i wielu moich znajomych z różnych regionów Polski! 

 

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

 

Jak planuję czas, którego nie tracę na gotowanie?

 

Planuję w Bullet Journalu od kwietnia, na dniówki zdecydowałam się we wrześniu, a to, co dziś Wam pokazuję – wypracowałam sobie całkiem niedawno i rewelacyjnie sprawdzało się przez cały październik.

Tydzień zaczynam od wypisania zadań – to ta strona z kółeczkami. Puste kółeczka sygnalizują, w którym dniu/dniach zamierzam realizować dane zadanie. W miarę realizacja zamalowuję je na czarno.

 

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

 

Potem umieszczam je w rozpisce tygodniowej, a następnie z zadań każdego dnia wybieram te 3 priorytetowe i 3 mniej ważne, które umieszczam w dniówkach.

 

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

 

Pod kolorowymi karteczkami każdego dnia znajdują się zadania dzienne wypisane ołówkiem.

 

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

 

Lubię oznaczenia kolorami – plan jest wtedy dla mnie bardziej czytelny. Kolory: czerwony – szkoła (ach! ta agresja!), brązowy – pracownia rękodzielnicza, niebieski – blog, żółty – kursy, szkolenia, nauka języków, rozwój własny, zielony – hobby, przyjemności. Te zadania w miarę wykonywania przenoszę na podziałkę godzinową – tworzy mi się w ten sposób niejako taki pamiętnik. Kolorowe paski to nie są zadania wpisane w poszczególne godziny – to jedynie zarys czynności, które chciałabym w danym dniu wykonać. Czasem się to uda w 100%, a czasem nie.

 

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

 

Tak wygląda zrealizowany dzień, czyli to, jak plany wcieliłam w życie – z wypełnioną rozpiską. Podkreślam – to nie jest plan (planuję ołówkiem, aby mieć szansę na modyfikację zadań w zależności od okoliczności), to już swego rodzaju dzienny raport z konkretnie wykonanych zadań. Zastosowane kolory pozwalają mi zorientować się szybko, ile czasu danego dnia poświęciłam na pracę, a ile – na inne czynności. 

 

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

 

Ile to wszystko trwa?

 

W komentarzach na fb pojawiło się pytanie, ile czasu zajmuje mi zaplanowanie tygodniówki i rozpisanie jej na dniówki. Nie da się tego tak jednoznacznie określić, ponieważ rozpiskę wszystkich miesięcy od początku października do końca grudnia (tam kończy się mój aktualny zeszyt) zrobiłam podczas kilkugodzinnej wizyty u sąsiadki. I tu należy się Wam kolejne wyjaśnienie – jestem osobą mocno introwertyczną i nie są dla mnie przyjemnością popularne wśród wielu kobiet nasiadówy na kawie i peplanie o niczym (a najczęściej o ciuchach i fryzurach koleżanki) – ja wolę w tym czasie obejrzeć ciekawy film, zrealizować jakiś kurs, poczytać książkę, wyjść do parku z aparatem czy na spacer z psem. Czasem robię wyjątki. Podkreślam – czasem i tylko dla bardzo wyjątkowych osób. I właśnie we wrześniu zdarzył się taki czas. Marcin wykonywał u znajomej osoby (bardzo bliskiej nam i lubianej)  prace gospodarskie (tynkowanie ścian, porządkowanie ogrodu itp.). My z Mamą byłyśmy w tym czasie poczęstowane kawą. Kiedyś na tego typu okoliczności brałam ze sobą haft (i zajmowałam się nim bez żenady – można bowiem pić kawę i rozmawiać wykonując jednocześnie inną pożyteczną czynność). Tym razem wzięłam ze sobą bujo i poczyniłam rozpiskę aż do grudnia, wykorzystując czas jednocześnie przyjemnie i pożytecznie. Jeśli chodzi o konkretne planowanie tygodnia, czyli wpisanie ołówkiem zadań, już bez rysowania osi godzinowej – zajmuje mi to około 20 minut na tydzień. Wszystko jest oczywiście na bieżąco modyfikowane i dopasowywane do okoliczności. Oś godzinową uzupełniam później na bieżąco albo pod koniec dnia (to już w zależności od czasu). I – uprzedzając komentarze – tak, planuję czas na planowanie. Podobnie jak planuję każdą inną przyjemność (a planowanie jest dla mnie jedną z przyjemności). Jeśli natomiast chodzi o zarzuty braku spontaniczności (bo i takie się pojawiały), to wolę mieć swoje przyjemności zaplanowane niż spontanicznie żadne (bo po prostu zabraknie mi na nie spontanicznie czasu). I pozwolę sobie tu jeszcze wtrącić mocno osobistą uwagę (ale wynikającą jak najbardziej z obserwacji), że o spontaniczności krzyczą najgłośniej osoby, którym czas przecieka między palcami i lubią chodzić rozmemłane do południa, a planowaniem zajmują się te, których każdy dzień jest mocno produktywny i efektywny. Przypadek?

 

Dlaczego nie skorzystam z gotowego planera?

 

No cóż – odpowiedź jest bardzo prosta. Mam 44 lata, planuję od 25 (pytanie o gotowy planer zostało zadane na grupie przez bardzo młodą osobę) – a tak konkretnie od rozpoczęcia pracy w szkole 23 lata temu. Do tej pory przechowuję w czeluściach szaf swoje nauczycielskie kalendarze, na podstawie których nawet teraz jestem w stanie odtworzyć każdy temat w dowolnej klasie z dowolnego dnia. „Przerobiłam” większość gotowych planerów i żaden mi nie odpowiada. Przeważnie zostaje mi w nich cała masa niezapisanych stron, co niesamowicie mnie drażni. I owszem – wolę „tracić czas na rysowanie kółeczek” w swoim planerze, niż przeznaczać ten sam czas na bezproduktywne dyskusje na fejsie i zadawanie idiotycznych pytań.

 

Czy mój system jest dla każdego?

 

Absolutnie nie! Każdy powinien opracować najlepszy sposób planowania dla siebie  – i sam musi go sobie przepracować, żeby był zrozumiały. Dlatego być może wiele rzeczy, które widzicie na kartkach mojego planera wyda się Wam niezrozumiałych. I powinny takie być! Najważniejsze bowiem, że są zrozumiałe dla mnie i ja dzięki nim jestem lepiej zorganizowana. Bullet Journal właśnie dlatego jest systemem doskonałym, że nie ma na niego jednej słusznej recepty. Ja sama testowałam od kwietnia rozmaite układy, ten prezentowany dziś doskonale się sprawdzał w październiku, ale już listopad planuję nieco inaczej. 

 

W jaki sposób ogarniam tyyyyyyyle zadań?

 

No cóż, to już październik, a więc mocno lajtowy miesiąc. We wrześniu i czerwcu jest hardcore i wtedy śpię po 4 godziny. Ale daję radę – jestem żywa, w miarę zdrowa, więc widać można. W czasie weekendu staram się jednak spać te przepisowe 8 godzin, chociaż i tutaj czasem jest to niewykonalne, jeśli na przykład jedziemy na wycieczkę w poszukiwaniu kolejnych wiatraków (fotografowanie wiatraków to też moje hobby).

 

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

 

Ze względu na zwierzęta wszystkie nasze podróże muszą się zamykać w ramach jednego dnia, więc zrozumiałe, że wtedy też trzeba wstać o świcie i jakoś wytrwać do późnych godzin nocnych. Ale takie wycieczki to też dla mnie ogromna przyjemność. No i dodam jeszcze, że w młodości byłam raczej typową „sową”, przesiadywałam dłuuuuugo w nocy i miałam kłopoty z porannym wstawaniem. Teraz wolę działać od rana – mam wtedy o wiele więcej energii i zapału. Nawet podczas wakacji wstaję zazwyczaj o 6:30 – mam wtedy przed sobą wspaniały długi dzień, który mogę wypełnić fantastycznymi zajęciami!

 

Czy planuję typowe działania nauczyciela?

 

Próbowałam. We wrześniu nawet rozrysowałam sobie tego typu strony (można je zobaczyć TUTAJ), ale nie zdały one egzaminu – nie zaglądam do nich wcale, a więc nie są mi potrzebne. Nie prowadzę żadnych stron związanych z obecnością uczniów na zajęciach, z projektami itp. – od tego jest dziennik elektroniczny, a ja nie lubię tworzyć bytów ponad miarę. Nie planuję roku ani miesiąca działań nauczyciela. Mój planer ogarnia moje działania całościowe, jako człowieka, a nie tylko nauczyciela. Nauczycielem bywam (przez sporą część doby, ale nadal tylko bywam). podobnie bywam blogerem, rękodzielnikiem, czytelnikiem, fotografem…. Określa mnie wiele działań, a nauczanie to tylko jedno z nich – w każdej sferze swego życia robię tylko to, co lubię i co mi sprawia przyjemność. 

 

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

 

Prezentowany plan tygodnia rewelacyjnie sprawdził się w październiku. A jaki będzie listopad? Zobaczymy! Najpiękniejsze w planowaniu w Bullet Journalu jest to, że każdy miesiąc, tydzień, dzień mogę dopasować do swojego aktualnego nastroju, upodobań i aktualnych preferencji. 

 

Co dalej?

 

Mój śliczny granatowy zeszyt Antra w formacie B5 – takie lubię najbardziej, bo mieszczę w nim wszystko, co chcę – posłuży mi akurat do końca grudnia. A nowy rok zamierzam planować w Planerze Pełnym Czasu od Pani Swojego Czasu. Wybrałam śliczny grafitowy kolor (cały czas licząc na to, że za rok wreszcie doczekam się swojego wytęsknionego turkusu). Jeśli ktoś z Was ma także na niego ochotę, to szczerze namawiam do zakupów – nie tylko planera, ale przed wszystkim książki – dzięki niej właśnie mogłam usystematyzować swoją wiedzę dotyczącą zarządzania czasem… a raczej sobą w czasie 🙂 

 

Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela? - czyli planowanie października by Ania

 

Zostawiam Was zatem z przemyśleniami na temat planowania, a sama znikam na zaplanowany – a jakże! – spacer z psem 🙂 

 

 

8 thoughts on “Jak wygląda tydzień (nietypowego) nauczyciela?

  1. Zainspirowała mnie Pani. do planowania podchodzilam jak do byka a to dlatego, że….. to kiedyś zdradzę- muszę dojść co tak naprawdę było/jest tego przyczyną. Wiem tylko, że plan narzucony przez innych zadaniami nie do końca zgodnym z moim „profilem”, zainteresowaniami, potrzebami chwili , rzeczami nazwijmy to obligatoryjnymi bez wizji tych zielonych i brązowych karteczek w kalendarzu jest do niczego. Planowanie siebie w zgodzie ze swoimi potrzebami to jest to.
    cały czas poszukuję tego mojego planeta – może kalendarz „Pani swojego czasu” da mi to. A tak na marginesie – zamówiłam 3 egzemplarze dla mnie, siostry i siostrzenicy – trzech zapracowanych babek pozdrawiam serdecznie

    1. Dlatego własnie bujo jest taki fajny – tworzy się go w zasadzie samemu – dla siebie! Stosuję ten system od kwietnia i jestem ogromnie zadowolona 🙂

  2. Dziękuję za podzielenie się inspiracją na planowanie z głową:) Sama też jestem już dawno po lekturze książki Pani swojego czasu i również ją gorąco polecam. Też czekam na grafitowy planer 😀 Chętnie też podzielę się potem na swoim blogu, w jaki sposób planuję działania szkolne 🙂
    Pozdrawiam seredcznie
    Samanta

    1. Mój też jest grafitowy. Czekam na turkus w przyszłym roku 🙂 Bloga PSC czytam od momentu powstania – jest bardzo pomocny w ogarnianiu codzienności 🙂

  3. Ciekawy wpis Aniu 🙂 Według mnie każdy powinien planować po swojemu a nie ślepo kopiować od innych. Ja swój Bullet zaczęłam prowadzić od lipca zainspirowana Twoimi wpisami na Fb. Chciałam mieć tam rozpiski dotyczące wszystkiego tego co robię poza godzinami pracy (sprawy związane z pracą notuję bowiem w niedużym kalendarzyku nauczycielskim). Pojawiły się tam więc różne rzeczy, w tym te związane z moim nowym hobby – szyciem. Po 4 miesiącach stwierdzilam jednak, że sprawy związane z szyciem będę notować w osobnym zeszycie, bo tak mi łatwiej. W moim Bullet Journal’u będę natomiast planować wszystko inne 🙂

    1. Dziękuję 🙂 Bujo jest świetny własnie dlatego, że można wszystko robić po swojemu i modyfikować w miarę potrzeb. U mnie na przykład mały kalendarzyk na sprawy związane z pracą nigdy by się nie sprawdził, a używając formatu B5 (idealny!) mogę zmieścić wszystko w jednym miejscu 🙂 Miłych chwil z planem PSC!

Co o tym myślisz?