Moje małe radości :)

Co Wam daje szczęście? Podróże? Możliwość kupowania drogich przedmiotów? Czy raczej filiżanka dobrej kawy?
Marzycie o wielkim szczęściu, które od lat nie chce nadejść, czy raczej doceniacie piękno zwykłej codzienności?


Dawniej…

…dużo podróżowałam. Udało mi się zwiedzić Paryż, Wenecję, kilka razy Pragę. Byłam w Dreźnie, Bibione, Trieście, Lwowie i Wiedniu. Latem często jeździliśmy nad nasze morze, do Gdyni…

Uwielbiałam to! Nie przywoziłam co prawda z tych pobytów masy zdjęć, bo wtedy klisze były na wagę złota, a ich wywołanie też kosztowało sporo, ale i tak robiłam ich wiele, jak na tamte czasy. Mam za to mnóstwo cudownych wspomnień. Jechałam w burzy górskimi tunelami, widziałam ośnieżone szczyty Alp, zbierałam muszle na włoskiej plaży, siedziałam w loży Opery Paryskiej i stałam na wiadukcie, pod którym przejeżdżał TGV…


Dzisiaj….

…z wielu powodów mój świat skurczył się do domu z ogrodem i jednodniowych wyjazdów w granicach tylu kilometrów, ile da się pokonać samochodem od świtu do zmierzchu… Teraz jednak nie ograniczają mnie klisze, z każdej wyprawy – oprócz wspomnień – przywożę setki zdjęć i wiele pamiątek…


Czym zatem jest szczęście?

… spytacie. A ja odpowiem, że:

– kawą pitą na ogródku wśród pachnących kwiatów

naszymi zwierzakami, do których wracamy późną nocą z jednodniowych wypraw,a bez których żyć już nie potrafimy

– ciekawą książką czytaną w łóżku lub na huśtawce

– godzinami spędzonymi w pracowni nad projektowaniem i tworzeniem nowych pudełeczek

wiatrakiem wśród pól

– pracą, do której chodzę z radością, mimo iż często wracam z niej bardzo zmęczona

naparstkiem, przywiezionym przez uczennicę z niedzielnej wycieczki z rodzicami

– ciastem, którym jestem poczęstowana po uroczystości komunijnej

– pysznym obiadem z naszego zaprzyjaźnionego baru, któremu jesteśmy wierni od lat

łąką o zachodzie słońca, na którą jeszcze mogę pójść (i obym mogła jak najdłużej!)

– wspólnymi śniadaniami i kolacjami w weekendy

– naszą zwykłą wspólną codziennością



A czym jest Wasze szczęście?

30 Comments

  1. Pięknie napisane. Szczęściem dla mnie jest każda chwila spędzona z rodziną, podróże i zwiedzanie świata i okolicy, dobra kawa z książką, moja pasja. Kiedyś tak nie było, musiałam zachorować aby zrozumieć co to szczęście, chyba ktoś postanowił mnie postawić do pionu… ale teraz chłonę ile się da. Choć kiedyś też robiłam te wszystkie rzeczy, podróżowałam, czytałam itp. ale tego nie doceniałam… Pozdrawiam i życzę jeszcze więcej szczęścia 🙂

    1. Anna Kurtasz

      Ja też wiele zmieniłam w swoim życiu od czasu choroby… ale powiem Ci, że mam w dość bliskim otoczeniu przykład osoby, która z ciężkiej choroby nie wyciągnęła żadnych wniosków…

  2. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Dla mnie szczęście to każda chwila mi dana, w której mogę znaleźć zawsze coś pozytywnego, nawet gdy tak nie jest. Oczywiście chwila z książką przy kawie najlepiej w ogrodzie, spotkania rodzinne, zwłaszcza teraz gdy trudno zebrać wszystkich „do kupy”. Dużo radości dają mi spotkania robótkowe – z papierem szydełkiem i drewnem. Podróże raczej te krótkie i maja formę pieszych rajdów (tak do 20 km). Szczęście daje mi również chwilowe „nicnierobienie” :)))
    Pozdrawiam.

  3. Aniu, piękny wpis! Rozmarzyłam się…
    Też kiedyś dużo więcej podróżowaliśmy, zachwycaliśmy się zagranicą, pięknymi zabytkami, odmienną kulturą i krajobrazem.
    Dziś naszym szczęściem jest dom z ogrodem, kawka na tarasie, czworo dzieci (dostarczających ogromnej radości), książki, spotkania ze znajomymi.
    Do szczęścia potrzeba nam naprawdę niewiele 🙂

  4. Bardzo mądry post. Pierwsze zdjęcie cudowne. Moim szczęściem są również moje zwierzaki. Możliwość uczenia się (nie każdy ma to szczęście, zwłaszcza, gdy w niektórych przypadkach nauka kosztuje). Swój pokój, gdzie mogę odpocząć, wyciszyć się, pobyć sama. Rodzina, przyjaciele.

  5. Aga

    Szczęście…, to drobiazgi, które tworzą naszą codzienność. Warto się zatrzymać na chwilę, żeby je dostrzec. To nie muszą być wielkie rzeczy. Dla mnie szczęściem jest widok moich dzieci, wspólne spędzanie czasu, to, że pomimo całodziennego zmęczenia mogę rano wstać pełna sił na kolejne wyzwania 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂

  6. Zaklęta Igiełka

    Szczęście… każdy ma swoje. Dla mnie to momenty jakie kradnę dla siebie przy haftowaniu, kubek gorącej, pysznej herbaty , to moje dzieci ( choć już dorosłe), które nie wstydzą się mi powiedzieć głośno,że mnie kochają. Szczęściem jest patrzenie jak realizują swoje marzenia. To wieczorna lampka wina z moim mężem, to kwiatek jaki dla mnie zerwał na spacerze z psem, to spotkania z moimi przyjaciółkami. Szczęściem jest również niekiedy wyrwanie się od codzienności i możliwość podróżowania z moim kuzynem jego olbrzymią ciężarówką… I życie…

  7. Kiedy myślę o tym, że mi również radość przynoszą tak, wydawać by się mogło, prozaiczne rzeczy, lubię sobie żartować, że się po prostu starzeję 😉
    Ja bym jeszcze do tego dodała brak jakiegokolwiek przywiązania w postaci kredytu na przykład 🙂 Umysł jest wtedy wolny od problemów 🙂

  8. Zgadzam się absolutnie. Najszczęśliwszy jest człowiek, który umie dostrzec szczęście w drobiazgu i z entuzjazmem poznawać świat. Naszą pasją są podróże, ale fascynujemy się tak samo spotkaniem np kolibra na Kubie, jak i ciekawej liszki w lesie pod Radomiem 🙂

  9. Szczęście dla mnie to moje dzieci i to że mnie wspierają. Na drugim miejscu wymienię swoje hobby – możliwość tworzenia dla kogoś.
    Cieszyłabym się gdybym jeszcze miała obok siebie kochającego męża, a nie bryłę lodu ale niestety widać nie można mieć wszystkiego…
    Pozdrawiam serdecznie

  10. Moje szczęście jest tu i teraz, chociaż czasem próbuje uciec, to trzymam je mocno i nie puszczę 😉 Czasem korzystam z różowych okularów 🙂 Warto mówić o tych naszych małych radościach, ładnie o nich Aniu napisałaś, z nich właśnie składa się nasze życie.

Co o tym myślisz?