W naszym plemieniu…

Była sobie taka gra… a w zasadzie nadal jest, ale ja już w nią nie gram od wielu lat 🙂
Mowa o internetowej grze „Plemiona”.
 
Plemiona
 
Był rok 2008 – to właśnie wtedy byłam tą grą zafascynowana. Do tego stopnia, że nastawiałam budzik w sobotę na 6, ponieważ w tym czasie miałam przejąć wioskę i musiałam obstawić ją wojskiem 😛 Ach, te emocje!
 
Plemiona
 
Ale ja raczej o innych emocjach chciałam napisać… o dziwnym rodzaju internetowej przyjaźni, której miałam okazję wtedy doświadczać… 
 

Początki…

 
Zarejestrowaliśmy się z Marcinem do jednego ze światów gry równocześnie, ale niestety – nasze wioski znajdowały się tak daleko od siebie, że na jakąkolwiek wzajemną pomoc nie mogliśmy liczyć. Plemię, w którym byłam na samym początku gry, było… takie sobie – ani dobre, ani złe. Miałam dopiero jakieś trzy mizerne wioseczki, gdy nagle pojawił się agresor. Napisałam do „swoich”, niestety – osoby, które jakoś mogłyby mi pomóc, też były zbyt daleko. Poradzono mi jednak, abym napisała do jednego ze swoich sąsiadów, którego plemię miało z nami sojusz. Tak zrobiłam. Wtedy poznałam Wilka.
 

Internetowa przyjaźń…

 
Tak rozpoczęła się niesamowita, trwająca wiele miesięcy, nietypowa internetowa przyjaźń. Wilku był ode mnie jakieś 15 lat młodszy – świetny gracz, bardzo agresywny w stosunku do wrogów, wspaniały strateg. Otrzymałam od niego nie tylko jednorazową pomoc, o którą poprosiłam, ale wręcz kompleksową opiekę. Był na każde moje wezwanie, wszystkie wioski miałam obsadzone jego wojskiem, odpierał każdy atak. Po kilku tygodniach zostałam przyjęta do jego plemienia, gdzie opiekowałam się forum, a po pewnym czasie miałam nawet dość dobrą pozycję w rankingu graczy… sama nigdy bym do tego nie doszła. W zasadzie moja gra skończyłaby się już po tym pierwszym większym ataku… Dzięki Wilkowi moje wioski rozwijały się, podbijałam kolejne… nasza wspólna gra trwała wiele miesięcy. 
 
Później dowiedziałam, dlaczego właściwie to wszystko się stało. Byłam jego rekompensatą. Kiedyś, na innym etapie gry, bardzo źle kogoś potraktował i skrzywdził. Postanowił sobie, że musi się zrehabilitować i zrekompensować to komuś innemu… i to ja byłam osobą, która pierwsza prosiła go o pomoc po tym postanowieniu…
 

Z Wilkiem i bez niego…

 
Gra z Wilkiem trwała wiele miesięcy. Później nadeszła wiosna. Jego wielką miłością były motocykle, ścigacze. Coraz mniej czasu poświęcał na grę, chciał z niej zrezygnować. Oddał mi wszystkie swoje wioski. Stałam się dość potężnym graczem, ale to już nie było to… Gra bez Wilka straciła sens. To on mi zawsze pomagał, był obok… 
 
Nasze plemię zostało jednym z nielicznych w tym świecie gry. Niestety, znaleźli się silniejsi od nas, zaczęliśmy przegrywać… Moje wioski też zostały przejęte. Gra się skończyła. Próbowałam grać dalej na innym ze światów, ale to już nie było to samo…
 
Gra w Plemiona to zawsze będzie Wilku, stojący obok mnie Wojownik i Przyjaciel.
 

Co o tym myślisz?