KWIECIEŃ… w zdjęciach :)

Nadszedł dzień mojego najbardziej ulubionego wpisu… i najtrudniejszego zarazem! Po przejrzeniu kilkudziesięciu katalogów i wstępnej selekcji zostały… 73 zdjęcia! Jak zmniejszyć ich liczbę do 10? 😉 Przecież każdy dzień jest ważny… każda chwila… co w takim razie liczyło się dla mnie najbardziej?

Spacery z Pestką stają się coraz dłuższe, mogę chodzić trochę dalej, chociaż nadal bardzo powoli – to już się raczej nie zmieni… Pewnego dnia udało mi się zawędrować na łąki, na których bawiłam się w dzieciństwie. Usiadłam w miejscu, z którego miałam widok na drzewa i krzyż. Wiele lat temu często tam chodziliśmy, później miejsce to stało się dla mnie niedostępne z powodu choroby… Siedząc w promieniach marcowego słońca uwierzyłam jednak, że znowu otwiera się przede mną szansa, że dam radę i któregoś dnia znowu tam powędruję…



Zaczęliśmy chodzić w nowe miejsca, trasy stawały się coraz dłuższe… nadal nie daję za wygraną – staram się codziennie iść od kilometra do dwóch… wiem, że może kogoś bardzo śmieszą takie odległości, ale kilka miesięcy temu był to dla mnie dystans nie do pokonania… Dodatkowo w czasie spacerów staram się powracać do miejsc, które były mi bliskie w dzieciństwie… wspominam je z wielką nostalgią!



Cały czas zachwycam się możliwościami nowego aparatu… i pięknem natury, które mogę dzięki niemu utrwalać!



Ważny zakup poczyniłam w tym miesiącu. Olę znam od początku istnienia bloga – otworzyła mi oczy na wiele spraw, nauczyła planowania i określania priorytetów. Jeśli nie znacie jej książki – kupcie koniecznie!



Udało się nam pojechać w kwietniu na jedną dłuższą wycieczkę. Kilka lat temu byliśmy już w Szczawnie-Zdroju, tym razem odwiedziliśmy Ciocię Alę przebywająca w sanatorium.



Mało było w tym miesiącu ciepłych dni, w którym można było tak naprawdę zachwycić się wiosną… A przecież to najpiękniejszy miesiąc roku! Zawsze oszałamiają mnie kwitnące krzewy i drzewka owocowe…



Święta chłodne, minęły szybko…



Cel osiągnięty! Udało mi się go zrealizować nawet prędzej, niż przypuszczałam… myślałam raczej o lipcu. Nadszedł jednak wyjątkowo korzystny dzień, w którym dotarłam do swoich drzew…

To miejsce szczególne. Krzyż został tu postawiony w celu upamiętnienia miejsca, w którym przed laty grzebano ofiary zarazy… Zacytuję wypowiedzi z komentarzy na stronie http://dolny-slask.org.pl:

„Krzyż stoi na dawnym cmentarzu cholerycznym”

„Na mapie (ark. 5566 Koenigsheim z 1930 roku jest to miejsce opisane jako „Cholera Khf”, z zaznaczonym krzyżem i nawet dwoma drzewami!”

„Popytałem przyjaciół mieszkających na ul. Warty i oto ich relacja : W latach 60-tych był tam cmentarz ogrodzony metalowym płotkiem. Za „niemca” chowano tam ludzi zmarłych na czarną ospę ,przez to na tym terenie nic nie rosło ani nie rośnie, pomimo prób uprawy tego kawałeczka ziemi. Od kilku lat sporadycznie w porze letniej odprawiane są polowe msze święte organizowane przez Panią Jolantę Pabian”

Oddam też głos samej Pani Joli Pabian – naszej znajomej:

„Aniu ten krzyż postawiliśmy z moim Ś.P. mężem zaraz po naszej przeprowadzce na Jurandów. Zrobił go nasz znajomy stolarz z Mariańskiej p. Andrzej Fakadej. Krzyż, który był tam wcześniej, podobno ktoś wziął ” do konserwacji ” i zaginął. .Jak wprowadziliśmy się, postanowiliśmy postawić tam nowy (ten który jest).”



Każdą cieplejszą chwilę – a mało ich było w tym miesiącu – wykorzystywałam, aby cieszyć się i zachwycać wiosną!



Niestety, koniec miesiąca był wybitnie zimowy 🙁



Nadchodzi maj! Może ona da nam trochę wyczekiwanego ciepła?

A co przede mną? Przede wszystkim „gorący” okres w pracowni – czas wykonywania pudełeczek komunijnych. Spacerowo – wyznaczyłam już sobie kolejny cel do którego będę dążyć w tym miesiącu. Czy udało się go osiągnąć, zobaczycie już za miesiąc. Zapraszam serdecznie!

***

Drodzy Komentatorzy! Pamiętajcie, aby zostawić adres swojego miejsca w sieci – bardzo chętnie Was tam odwiedzę 🙂

28 Comments

      1. Anna Kurtasz

        Ponieważ w czasie majówki siedzę w pracowni i nie mam czasu na odpalanie laptopa oraz zatwierdzanie komentarzy na blogu… postaram się to robic regularnie już od jutra 🙂

  1. Aniu cieszę się, że nogi pozwalają Ci na coraz dłuższe spacery :).

    Pierwsze zdjęci i słońce mnie zachwyciły. Jak dla mnie zdjęcia konkursowe :).

    Trzymam kciuki za wyznaczone cele :).

  2. Juno

    Trzymam kciuki za coraz dalsze wędrówki 🙂 Drzewiszcze piękne! I jak to się można ciekawostek u Ciebie dowiedzieć – nie miałam pojęcia o historii tego krzyża 🙂 A moim faworytem zdjęciowym z kwietnia jest zdecydowanie zachodząca kula ognia!

  3. Uwielbiam takie magiczne miejsca. Zazdroszczę Pani takich widoków na co dzień! Niesamowita fotografia krzyża pomiędzy drzewami. Ja niestety dokoła mam sam praktycznie sam beton 🙁 Piękny gest znajomych. Często ludzie zapominają w tych czasach o tak ważnych symbolach. Dobrze, że miejsce spoczynku tak wielu ludzi jest do dziś oznaczone.
    Chętnie tu wrócę i poczytam więcej 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Anna Kurtasz

      Dziękuję serdecznie! Wiem, że jestem ogromną szczęściarą i mieszkam w cudownym miejscu! Dlatego właśnie staram się dzielić z innymi otaczającym mnie pięknem 🙂 Zapraszam!

  4. Ola

    Świetny pomysł! Takie podsumowanie miesiąca na zdjęciach to prawdziwa pamiątka na przyszłość. Zapamięta się te chwile i szczegóły, które mogłyby umknąć;)

Co o tym myślisz?