WRZESIEŃ… w zdjęciach :)

Zapachniało powiewem jesieni,
Z wiatrem zimnym uleciał słów sens.
Tak być musi,
Niczego nie mogą już zmienić,
Brylanty na końcach twych rzęs.

 

Wrzesień, pierwszy jesienny miesiąc… przyniósł nam chłód, wiele deszczu i ogrom zmęczenia pracą. Dopiero kilka ostatnich dni jest pełnych słońca, a i ja zaczynam wyglądać spoza stosu papierów szkolnych. A zatem czas najwyższy na WRZESIEŃ… w zdjęciach 🙂

 

Rozpoczęła się szkoła…

 

Muszę przyznać, że wróciłam do niej po wakacjach z wielką radością, ponieważ dzieciaczki mam wspaniałe! Trochę mniej radości sprawiają mi stosy – niepotrzebnych w wielu przypadkach – dokumentów. Niestety, pod tym względem wrzesień jest koszmarny – plany, dokumenty wychowawcze, papiery z zespołu humanistycznego i cała reszta sprawiły, że już niewiele czasu pozostawało na przyjemności, a jeszcze mniej na sen…

 

WRZESIEŃ... w zdjęciach :)

 

Naparstkowe upominki…

 

Z wakacji wrócili znajomi, sąsiedzi i moje klasowe dzieci – obdarowując mnie cudownymi naparstkami z miejsc swojego wypoczynku! I – chociaż sama nie mogę już pojechać na takie wyprawy – chociaż odrobinkę mogłam się poczuć tak, jakbym tam była… Dziękuję Wam ogromnie!

 

WRZESIEŃ... w zdjęciach :)

 

Zwierzaczkowe radości i smutki…

 

Na początku miesiąca pożegnaliśmy naszego kochanego Eustachego… Mieszkał z nami od końca czerwca 2012 roku – przybył wtedy z dwiema kurkami, później pojawiły się następne… Zawsze był ogromnie opiekuńczy wobec nich, nie jadł, zanim nie zawołał wszystkich na smakołyki i pilnował, aby się najadły. Gdy któraś głośniej zagdakała albo zniosła jajko – gonił na swych króciutkich nóżkach z najodleglejszego końca ogrodu… Później dorosły inne koguty (w jednym roku nasze stado liczyło aż 18 kur!), a Eustachy przez przypadek wpadł do oczka wodnego. Długo pływał i opadł z sił. Wtedy przestał być liderem stada i zaczął być przez inne dziobany, czasem do krwi… Początkowo go izolowaliśmy, ale nadchodziła zima. Musieliśmy oddać go w dobre ręce, aby nie został zadziobany. Całkiem przypadkowo ta decyzja uratowała mu życie, gdy pewnego lata nasze stado zaatakowane zostało przez ptaszeńca i większość kur umarła… Straciliśmy wtedy wszystkie pozostałe koguty, a po dezynfekcji kurnika pojechaliśmy zabrać Eustachego z powrotem… Mieszkał u nas przez ostatnie dwa lata – na koniec już tylko z dwiema kurkami (zresztą też tymi z pierwszych), które teraz pozostały osierocone…

Rozstać musieliśmy się też z naszymi małymi kotkami – Filemonem i Bonifacym. Mieszkają teraz w miejscu, gdzie mogą do woli biegać i nie są narażone na nieprzyjemności ze strony naszej Pestki. Niestety, była ona dla nich za dużym zagrożeniem – starsze koty radzą sobie z jej agresją i potrafią uciec, te maleństwa ciągle musiały być izolowane… Ogromnie żałuję jednak, że musiałam je oddać…

W tym momencie nasz zwierzyniec liczy: 2 kurki, 6 króliczków, 5 kotów i psa…

 

WRZESIEŃ... w zdjęciach :)

 

Najważniejsze, to mieć dobry plan!

 

Bardzo jestem zadowolona ze swojego notesu, w którym prowadzę Bullet Journal od września oraz z systemu, który sprawdza się wyśmienicie. Mam teraz tracker miesięczny, w którym monitoruję wszystkie codzienne sprawy obowiązkowe, tygodniówki i dniówki rozpisane godzinowo – dzięki temu planer pełni też niejako funkcję pamiętnika. Zadowolona też jestem z najnowszego zakupu – ślicznej metalowej półeczki, dzięki której moje pisadełka są należycie wyeksponowane 🙂

 

WRZESIEŃ... w zdjęciach :)

 

W ogródku…

 

Więcej pracy, krótkie popołudnia, więc i mniej czasu w ogródku. W zasadzie zostawały nam jedynie soboty i niedziele – o ile nie padało… A deszczu było dużo. Słoneczne dni pozwoliły jednak na fotograficzne utrwalenie otaczającego nas piękna i zachodzących wokół zmian. Poranne mgły, babie lato, coraz wcześniejsze zachody słońca… Miłą niespodziankę sprawił nam ostatni mieczyk, który zakwitł całkiem niedawno.

 

WRZESIEŃ... w zdjęciach :)

 

W pracowni…

 

Śluby, chrzty, niedługo Dzień Edukacji Narodowej, mam więc pełne ręce roboty 🙂 Czasem pojawiają się też zamówienia okolicznościowe – bardzo nietypowe, jak to na okoliczność Międzynarodowego Festiwalu Reimanna i wizyty praprawnuczki kompozytora. Wielkim wyróżnieniem było dla mnie robienie opakowań na nagrody z konkursu poetyckiego oraz kartki urodzinowej dla pani Christel Kaven. Jestem ogromnie dumna, a jednocześnie bardzo zadowolona z efektu końcowego.

 

WRZESIEŃ... w zdjęciach :)

 

Jesień idzie, nie ma na to rady…

 

Jesień powitała nas deszczem i chłodem, dopiero kilka ostatnich dni jest słonecznych, niemniej jednak na słońce trzeba czekać dość długo, zanim się wybije z porannej mgły. Wieczory są już bardzo chłodne, trzeba palić w piecu. Wszystko to jednak rekompensują nam cudowne jesienne kolory – kocham tę porę roku przede wszystkim za jej niesamowite barwy!

 

WRZESIEŃ... w zdjęciach :)

 

Ze starych kronik…

 

Tegoroczne jesień wzbudziła we mnie tęsknotę za dzieciństwem i moją pierwszą cudowną szkołą, do której zresztą wróciłam po latach jako nauczycielka. Postanowiłam zatem rozpocząć na szkolnym fanpage cykl wspomnieniowy, związany zresztą ściśle z monografią szkoły, którą napisałam 6 lat temu – z okazji jej pięćdziesięciolecia.

 

„Ze starych pożółkłych zdjęć spoglądają na nas twarze naszych rodziców, bliskich, znajomych… To oni tworzyli historię naszej szkoły.
W mojej pamięci został ogromny samolot wiszący w holu szkoły, górnicze czapki z czerwonymi pióropuszami z bibuły, stojące w grudniu w klasie, cerata na stolikach w szkolnej stołówce (w tym miejscu jest teraz gabinet dyrektora i biblioteka), apele na szkolnym korytarzu, podczas których naczelnicy klas meldowali uroczyście Panu Jackowiakowi gotowość szkoły do apelu… Praca ze starymi kronikami przywołała te wspomnienia i była powodem niejednej łzy nostalgii za czymś, co już nigdy nie wróci…

Z kart starych kronik spisała, gdzieniegdzie wtrącając własne spostrzeżenia i uwagi – uczennica, a po latach nauczycielka w SP7 – Anna Kurtasz”

 

WRZESIEŃ... w zdjęciach :)

 

Na grzyby!

 

Ależ grzyby obrodziły w tym roku! Każdy chwali się swoimi zbiorami wzbudzając we mnie zazdrość, bo nie jestem już w stanie wybrać się na taką wyprawę… Na szczęście znajdują się tacy kochani Przyjaciele, którzy obdarowują nas całym mnóstwem grzybowego dobra. Dzięki Dobrym Ludziom już dwa razy mogliśmy uraczyć się najlepszym na świecie obiadem ze smażonych kani! 

 

WRZESIEŃ... w zdjęciach :)

 

I co jeszcze?

 

Korzystając z jednej bardzo ciepłej soboty trochę wyszywałam, ale nie udało mi się skończyć „Malw” (chociaż był to jeden z moich celów na ten miesiąc). Ale za to miałam okazję spędzić mnóstwo ogromnie miłych chwil – czy to u Igi na działce, czy to ciesząc się nowymi książkowymi zakupami, czy to podziwiając kolejny podarowany naparstek… Ogromna radość spotkała nas też z powodu powrotu z USA po 15 latach naszej fantastycznej sąsiadki, której teraz Marcin intensywnie pomaga w domu i ogrodzie, a Mama spędza miłe chwile przy kawie i na wspólnych zakupach. Musieliśmy też pożegnać Mamy stareńki „mały czerwony” samochodzik – sprawował się u nas dość niezawodnie przez ok. 14 lat i mamy nadzieję, że jeszcze kilka lat bezawaryjnie posłuży nowej właścicielce.

 

WRZESIEŃ... w zdjęciach :)

 

Przed nami teraz październik pełen kolorów i spadających liści. Przyniesie ze sobą mgliste poranki i chłodne wieczory, a może nawet pierwsze przymrozki i śnieg? Zobaczymy… Już za miesiąc kolejna fotograficzna relacja. 

 

A jak Wy spędziliście wrzesień? Opowiedzcie mi w komentarzach!

 

8 thoughts on “WRZESIEŃ… w zdjęciach :)

  1. Uwielbiam czytać o tym, jak spędziłaś dany miesiąc. Do tego masz tyle pięknych i wartościowych zdjęć! Współczuję, że musieliście się pożegnać z kogucikiem i kotkami – ja też bardzo przywiązuję się do domowych zwierzątek. Właśnie rozważamy przygarnięcie drugiej kici 😉 Mi wrzesień upłynął całkiem przyjemnie, chociaż narobiło mi się sporo zaległości i w czytelnictwie, i robótkowaniu. No i pogoda mogłaby być przyjaźniejsza. Może październik będzie bardziej słoneczny i kolorowy? Pozdrawiam serdecznie!

    1. A wiesz, że wiele osób czeka szczególnie na tę notkę na końcu miesiąca? Ja też bardzo lubię je pisać 🙂 Dziękuję! Też mam sporo zaległości w robótkowaniu. Czytanie udaje mi się nadrabiać, chociaż wrzesień był wyjątkowo nieprzychylny pod tym względem. Październik przyniósł nam na szczęście trochę słońca, więc spodziewaj się wielu jesiennych zdjęć już niedługo 🙂 Pozdrawiam!

  2. Ehh.. nostalgicznie u Ciebie 🙂 I dobrze, tak też trzeba 🙂
    Gratuluję opakowania, przepiękne! Początek roku trudny dla każdego… u Was też pewnie jest akcja podręcznik…

    1. Dziękuję 🙂 Podręczniki u nas w tym roku bez większych wrażeń, za to innych papierów sporo. Na szczęście październik już przyniósł trochę więcej oddechu w tym względzie 🙂

Co o tym myślisz?