O neonach rozświetlających dawne Kłodzko… i nie tylko ;)

Czas płynie jak szalony, wokół nas ciągłe zmiany… czasem jednak zdarza się chwila zadumania wśród tego zgiełku i pośpiechu. Niezbyt często już zaglądam do centrum mojego pięknego miasta…. znam przecież dobrze wszystkie jego zakamarki, zwiedziłam zabytki, a sklepów już tu nie ma 🙁 Prawie wszystkie straciły rację bytu, gdy powstała galeria handlowa, a obok – inne popularne markety… Jednak niekiedy uda mi się wybrać na spacer po kłodzkiej starówce – wtedy powracają wspomnienia z dziecinnych lat.

Jedno z tych wspomnień dotyczy… neonu. Takiego prawdziwego – czyli powojennej reklamy świetlnej.

Neony stanowiły w latach 80-tych taki przedsmak „wielkiego świata”. Szare za dnia ulice ożywały wieczorami mnóstwem barw. Neony świeciły,migały, gasły – często nie zapalały się w nich wszystkie litery… W naszym mieście nie było ich wtedy zbyt wiele, ale jeden z nich utkwił w mojej pamięci wyjątkowo…

A mowa oczywiście o słynnym neonie „Baton” nad sklepem u szczytu mostu św. Jana. Za mojej pamięci – przez cały okres PRL-u i jeszcze długo potem – były to delikatesy z pysznymi słodyczami i alkoholem „z wyższej półki”. Kupowało się tutaj „michałki”, orzeszki w czekoladzie,ptasie mleczko… takie wytworne słodycze, inne od pospolitej galaretki dostępnej w sklepach „Społem” 😉

 

Kilka lat temu – za sprawą rozwoju marketów – sklep stracił rację bytu. Obecnie znajduje się tu lumpeks, wcześniej było kilka sklepów odzieżowych, ale nie utrzymały się zbyt długo…

 

Tak było kiedyś…

 

źródło zdjęcia

 

źródło zdjęcia

Dwa lata temu wybrałam się, aby zrobić zdjęcia tego miejsca. Niestety, po neonie został już tylko cień na ścianie…. Szkoda 🙁

 

Tak, jak wspomniałam – w Kłodzku neonów było niewiele, za to we Wrocławiu… O! Tam to był neonowy raj, szczególnie w latach 80-tych, dla dziecka z małego miasteczka. Czułam się tam, jak w bajce.

 

Przyjeżdżałam wtedy z Mamą na Dworzec Główny, tam witały mnie pierwsze neony…

 

Neon na peronie drugim, w tle awangarda taboru – skład roku 2010
źródło zdjęcia
Dworzec Główny nocą. Fot. G. Różański.
źródło zdjęcia
źródło zdjęcia
źródło zdjęcia

 

A zaraz po wyjściu z dworca „Dobry wieczór we Wrocławiu” mówił chyba najbardziej znany neon tego miasta! Co ciekawe – zmienił on swój wygląd na przestrzeni lat, a niedawno – otrzymał drugie życie! 
Plac przed Dworcem Głównym PKP i znany wrocławianom i przyjezdnym neon – witacz 🙂 Rok 1964
źródło zdjęcia
Lata siedemdziesiąte XX wieku.
źródło zdjęcia
źródło zdjęcia
03 lutego 2007
źródło zdjęcia
Dobry wieczór we Wrocławiu ul. Piłsudskiego
źródło zdjęcia
Pierwsze sekundy działania odremontowanego neonu „Dobry wieczór we Wrocławiu”.
01 października 2010
źródło zdjęcia
źródło zdjęcia
źródło zdjęcia
źródło zdjęcia
I jeden z moich ulubionych neonów – reklama PZU z zakradającymi się bandytami 🙂
źródło zdjęcia – warto przeczytać ciekawą historię tego neonu 🙂
źródło zdjęcia
źródło zdjęcia
źródło zdjęcia
No i oczywiście lew znad wejścia do ZOO…
źródło zdjęcia
źródło zdjęcia

 

A Wy – pamiętacie jakieś charakterystyczne neony ze swoich miast?

 

24 Comments

  1. Lubiłam te neony. Dodawały blasku ulicy i tak naprawdę były ładne, czego nie można powiedzieć o natłoku niektórych dzisiejszych reklam często oblepiających piękne obiekty (nawet te zabytkowe).

  2. Już miałam napisać, że zmienia się, ale „Baton” został, a tu niestety nie…
    Bardzo lubię neony, są piękno ozdobą miast. Wstyd się przyznać, ale nie zgłębiałam wiedzy o warszawskich neonach. Może przyjdzie kiedyś czas i ochota, żeby to nadrobić.
    Urzekły mnie za to te wrocławskie, które oglądaliśmy w ramach naszych zeszłorocznych wakacji 🙂

  3. MS

    Tak te noeony miały swój urok. A pamiętasz podświetlane reklamy? W Czestochowie na Dwórcu Głównym w podziemnym przejściu takowe były. Zawsze prosilam rodziców, abyśmy właśnie podziemnym przejściem udali się na drugą stronę dworca 🙂 .

  4. Eda

    Dla mnie neony to też wspomnienie z dzieciństwa. Przez kilka lat mieszkałam z rodzicami u babci na wsi, 50 km od Lublina. Pamiętam, że kiedy przyjezdżałam do Lublina, to te neony mnie zachwycały, wywierały na mnie olbrzymie wrażenie! Pozdrawaim:)

  5. Małgosia K.

    Uwielbiam te peerelowskie neony :))) szkoda, że tak mało ich zostało. Te wrocławskie znam i najlepiej pamiętam właśnie „dobry wieczór we Wrocławiu” i ten z PZU i bandziorami 🙂

  6. Juno

    Osobiście za neonami nie przepadam, być może dlatego, że „za moich czasów” były już tylko zapyziałym reliktem prlu – zaniedbane, brudne i niedziałające… Ostatecznie kojarzą mi się z tandetą, chociaż ten odnowiony we Wrocławiu przy dworcu jest całkiem uroczy 🙂

    1. Anna Kurtasz

      Dla mnie neony to powrót do świata dzieciństwa… wszystko wtedy było szare i ponure, a one rozświetlały rzeczywistość i czyniły nasz świat bajkowym 🙂

Co o tym myślisz?