MAJ… w zdjęciach :)

Koniec miesiąca to zawsze dylematy… dziś 101 zdjęć przede mną… 101 tych najważniejszych, wybranych, przefiltrowanych, bo przecież zdarza mi się i 400 robić codziennie na ogródku, gdyż każdy dzień jest szczególny, a każda chwila warta uwiecznienia… I gdy już wybiorę te najwspanialsze, najpiękniejsze, pokazujące najważniejsze momenty mijającego miesiąca, to jak ograniczyć ich ilość do mizernych 10? Spróbuję… Zapraszam na MAJ… w zdjęciach 🙂   Zima czy wiosna? […]

KWIECIEŃ… w zdjęciach :)

Nadszedł dzień mojego najbardziej ulubionego wpisu… i najtrudniejszego zarazem! Po przejrzeniu kilkudziesięciu katalogów i wstępnej selekcji zostały… 73 zdjęcia! Jak zmniejszyć ich liczbę do 10? 😉 Przecież każdy dzień jest ważny… każda chwila… co w takim razie liczyło się dla mnie najbardziej? Spacery z Pestką stają się coraz dłuższe, mogę chodzić trochę dalej, chociaż nadal bardzo powoli – to już się raczej nie zmieni… […]

Kręcą, kołują, skrzypią i kręcą…

W wiatry wplątane czarne ich ręce chmury wełniste szarpią i drą. Kręcą, kołują, skrzypią i kręcą, głuszą krakania kruków i wron. Ramię okropne macha i macha, piersiom drewnianym braknie już tchu, wierzby kudłate pędzą w przestrachu, bledną chałupy w czapach ze mchu. Kręcą, kołują, wiercą, chrobocą, wre czarnoksięski trzepot ich rąk, drogę torują wiatrom i nocom, włóczą za włosy mgły sponad łąk. Wory obłoków sypią […]

Zaczęło się od snu…

Pewnej nocy miałam sen. Piękny, sentymentalny, ale jednocześnie trochę przerażający… Temat? Tak naprawdę nic nadzwyczajnego. W Kłodzku przy ulicy Połabskiej przez wiele lat działało kino „Aurora”. „Zostało założone w 1945 roku po przejęciu Kłodzka przez polskie władze jako jedno z pierwszych tego typu placówek powstałych na Dolnym Śląsku po zakończeniu II wojny światowej. Początkowo nosiło ono nazwę kina Warszawa i podlegały mu wszystkie inne kina znajdujące […]

MARZEC… w zdjęciach :)

Czy wiecie,że ten wpis należy do moich ulubionych? Cały miesiąc czekam właśnie na niego, bo wiąże się z przeglądaniem zdjęć (a czasami są ich tysiące!), przypominaniem sobie miłych chwil mijającego miesiąca, selekcją wydarzeń… – przed przystąpieniem dopisania miałam 27 NAJWAŻNIEJSZYCH zdjęć i musiałam mocno się natrudzić, aby zostawić tylko 10 – a na koniec pisaniem o tym, co było dla mnie najważniejsze 🙂 A zatem – […]

LUTY… w zdjęciach :)

Zapraszam na fotograficzne podsumowanie mijającego miesiąca… ostatnie zdjęcie poprzedniego zapowiadało już zmiany, na które się szykowaliśmy… możecie to sprawdzić TUTAJ 🙂 Aby jednak te zmiany nadeszły, musieliśmy odbyć długą podróż… W wyniku tej podróży pojawił się u nas nowy domownik – Pestka! 🙂 Podróż była też okazją do zobaczenia i sfotografowania trzech nowych wiatraków – na zdjęciu jeden z nich, ze wsi Kocilew… Wraz z nowym domownikiem […]

Kocia ścieżka turystyczna :)

Najpierw była książka… W 2007 roku Łada Ponikowska i Marta Zilbert wydały książeczkę „Tajemnica Glacelli”. Jej bohaterami, a zarazem przewodnikami po dawnym Kłodzku, stały się koty.   Później pojawiły się kolejne części… Można o nich poczytać TU i TU 🙂   Pozycje te były inspiracją dla Kłodzkiego Towarzystwa Oświatowego, aby stworzyć Trasę Glacelli – Kocią Ścieżkę Turystyczną 🙂   Kamienne koty […]

Nasz zwierzyniec :)

Jak wygląda życie w domu pełnym zwierząt? Jest mnóstwo radości (chociaż czasem zdarzają się smutne chwile, gdy trzeba pożegnać któregoś z ulubieńców…), nie ma czasu na nudę… ale nie ma też mowy o jakichkolwiek wakacjach czy wyjazdach – w grę wchodzą tylko jednodniowe wycieczki… wydajemy też mnóstwo pieniędzy – na jedzenie i zdrowie naszych podopiecznych… w domu i na ubraniu zawsze jest pełno sierści… Marcin musi brać silniejsze leki […]

STYCZEŃ… w zdjęciach :)

Ostatni (lub prawie ostatni) wpis poświęcała będę fotograficznemu przeglądowi mijającego miesiąca. Za każdym razem będzie to 10 wybranych zdjęć… a zatem – zaczynajmy! Nowy rok rozpoczął się zapaleniem krtani… choroba właściwie trwa cały czas… Mimo niemożności mówienia, postanowiłam nie rezygnować z pracy… tym bardziej, że miałam wsparcie moich ukochanych dzieci! Początek roku osłodziła mi cudowna przesyłka z Anglii – z wymarzonymi zestawami naparstków 🙂 […]

O mojej miłości do wiatraków słów kilka…

Moja wielka miłość do wiatraków rozpoczęła się w czasach dzieciństwa – jeździliśmy do Łuszczanowa i często spacerowaliśmy do starego, rozwalonego wiatraka, stojącego wśród pól za wsią…   Tak wyglądał wtedy: wakacje 1991 rok   wakacje 1996 rok   „Jedynym zabytkiem wioski jest, wznoszący się na wzniesieniu morenowym, wiatrak – koźlak. Stoi w tym miejscu od roku 1898, kiedy został przywieziony w częściach z okolic Ostrowa Wielkopolskiego. W tej […]