Hafty mojej Mamy :)

 

Jak to drzewiej bywało… 😉

 

W większości rodzin to babcie lub mamy przekazują swe rękodzielnicze zdolności młodszym pokoleniom – u nas było odwrotnie (jak z wieloma rzeczami zresztą…). Haftu krzyżykowego nauczyła mnie kuzynka, gdy miałam 12 lat – wyszywam od tamtej pory, w zasadzie bez większych przerw… Moja Mama nauczyła się haftować dopiero jakieś 10 lat temu – przeszła na emeryturę i chciała jakoś wypełnić swój wolny czas… chociaż nie – tak naprawdę impulsem do nauki był mój wredny charakter 😛 Ale bez niego hafty mojej Mamy nie ujrzałyby światła dziennego 😉
 
Hafty mojej Mamy :)
 
Hafty mojej Mamy :)
 
 

Na głęboką wodę!

 
Była jesień, a ja znalazłam sobie w jednej z robótkowych gazetek cudowny wzór z gwiazdą betlejemską… w naszej pasmanterii pojawiła się akurat przepiękna rustykalna aida ze złotą nitką – był to idealny zestaw na świąteczny obrus 🙂 Mama zapragnęła mieć taki sam, a wredna córka powiedziała, że za Chiny Ludowe nie wyszyje dwóch identycznych wzorów… za to z chęcią nauczy Mamusię krzyżować nitki, czyli… przyszywać guziki 😛 Mama chętnie przystała na taki układ (chęć posiadania obrusu była naprawdę wielka!). Wyszywałyśmy w zasadzie na wyścigi, ponieważ jednak bardzo ograniczała mnie praca, Mamy obrus był gotowy już w grudniu, ja swój kończyłam dopiero w styczniu 🙂 Obie jednak mogłyśmy się nimi cieszyć 🙂
 
Hafty mojej Mamy :)
 
Hafty mojej Mamy :)
 
 

Kolejne prace…

 
Potem były kolejne prace – kilka drobnych karteczek. Jednak większość Mamy prac to spore obrazy – wyszywane często dwa razy (dla siebie i dla najbliższych). Tak było z ikoną, koszem kwiatów, tęczową różą…
 
Hafty mojej Mamy :)
 
Hafty mojej Mamy :)
 
Hafty mojej Mamy :)
 
 
Hafty mojej Mamy :)
 

Hafty mojej Mamy 🙂

 
Dziś zatem zapraszam do podziwiania prac mojej Mamy – kolejność nie jest chronologiczna. Ostatnią pracą jest Tęczowa Róża (w dwóch egzemplarzach).
 
Hafty mojej Mamy :)
 
Hafty mojej Mamy :)
 
Hafty mojej Mamy :)
 
Hafty mojej Mamy :)
 
Hafty mojej Mamy :)
 
Hafty mojej Mamy :)
 
Hafty mojej Mamy :)
 
Hafty mojej Mamy :)
 
Hafty mojej Mamy :)
 
Hafty mojej Mamy :)
 
 
Ciekawa jestem, jak u Was wygląda przekazywanie różnych umiejętności z pokolenia na pokolenie… Napiszecie mi o tym w komentarzach? 🙂
 
Print Friendly, PDF & Email

22 thoughts on “Hafty mojej Mamy :)

  1. Teczowa roza !! Ma w sobie “cos” Kiedys Wam ja buchne… A u mnie to jest tak ze… do szycia/haftowania talentu nie mam, w podstawowce na plastyke to Mama mi malowala bo ja dwie lewe rece i zawsze wracalam z opisem “Pani Basiu prosze dac corce samej cos namalowac, dla Pani 6 a na prace corki czekam. A. Kogut” I najlepsze ze siadalam i malowalam…identiko jak Mama ale tylko wtedy Spiewac czy pisac tez nie umiem. Ale za to ciasteczka to… Sama wiesz jak wychodza I nauczylam sie sama bo z Mama wieksza wojna w kuchni by byla… A piec to w sumie pare lat temu z Karo brownie upieklysmy, posmakowalo mi, zrobilam pozniej w domu, pozniej Tato mial ochote na sernik i babke to z nim zrobilam !!! Gdzie on i pieczenie to 2 rozne swiaty I tak jakos mnie wciagnelo… muffinki tez ale jednak kruche ciasteczka to jest to !!

    1. Nie buchniesz! Ale masz szansę na to, że zmuszę Cię do jej samodzielnego wyszycia! 😛 Tutaj nie trzeba talentu – robisz jeden powtarzalny gest – przyszywasz guzik 😛 I tak kilka godzin dziennie przez kilka miesięcy 🙂 To nie talent, ale czas i cierpliwość 🙂 Śpiewu i pisania także można się nauczyć 😉

  2. Piękna galeria 🙂 Jesteś bardzo podobna do mamy. Macie taki sam ciepły uśmiech i radość w oczach 🙂
    U mnie odbywało się “Po Bożemu” czyli wyszywała moja prababcia, od niej nauczyła się ciocia (moja chrzestna) a od niej ja załapałam bakcyla. Moja ciocia tak jak Ty to nazwałaś, kobieta z podłym charakterem ( wybacz ciociu) na chęć moją posiadania czterech pór roku, powiedziała- masz tu materiał, mulinę , wzory se zgap i sobie wyszyj…..hmmm i tak się zaczęło
    Niestety następczyni się chyba jeszcze nie urodziła… poczekam na wnusię haha… może się uda zainfekować.

    zakletaigielka.blogspot.com

    1. Dziękuję 🙂 Nawet głos mamy podobny! Przez telefon nawet mój Marcin nas czasem nie odróżnia 😉
      I super ciocia – popieram! 😉

  3. Mama ma talent i dużo cierpliwości.
    Dziergania na drutach, szydełkowania i haftowania uczyły mnie mama i babcia. Czas znajduję na robienie na drutach, to najbardziej mnie pociąga.

    1. Nauczyłam się robienia na szydełku i na drutach od Babci, ale jest to dla mnie zbyt nudne i jednostajne zajęcie. Wolę wyszywać, a aktualnie najwięcej satysfakcji daje mi scrapbooking 🙂

  4. Aniu możesz mamie pogratulować , piękne są te hafty . Jestem nimi zachwycona. Podziwiam za ta duże obrazy , róża jest niesamowita.
    A powiem Ci że mnie haftem krzyżykowym też zaraziła moja córka , ona wyszywała pierwsza.
    Pozdrawiam

  5. U mnie było tak samo, najpierw Ja nauczyłam się wyszywać,mojej mamie się spodobał haft i nauczyła się ode mnie. Później siostra rodzona i tak cała rodzina jest wyszywająca, pozdrawiam mame i podziwiałam hafty.

  6. Cóż tu napisać? Pasja spada na nas nagle i w momencie czasem nawet dla nas zaskakującym i zostaje na długo. Haft krzyżykowy ma to do siebie, że powstają prawdziwe arcydzieła i do tego bezcenne. Pozdrawiam cieplutko 🙂

  7. Oj, jestem pod wrażeniem, piękne prace. Mnie haftu xxx i richelieu nauczyła Babcia, natomiast szycia na maszynie, szydełkowania i robienia na drutach – mama. Wdzięczna jestem im bardzo, dziś nie ma ich już przy mnie ale za to pozostawiły wspomnienia i swoje prace. Dziś moja 6 letnia wnuczka Zuzanna dopytuje się kiedy ją nauczę robić na szydełku, wyszywać itp., siedzi przy mnie i się przygląda – przemiły widok 🙂 Pozdrawiam

    1. 6 lat to już najwyższa pora! Ucz ją póki ma chęć, bo minie zapał i może już się nie udać. Dziękuję 🙂

  8. Wychodzi na to że wredota jednych i samozaparcie innych, też może być przekuta w piękno.
    A u mnie to poszło bardziej tradycyjnie – babcia, ciotka, mama każda z nich miała swoje ulubione zajęcia rękodzielnicze. A i troszkę szkoła i ZPT-y. Ale do pewnego momentu wszystko było na chwilkę. A z haftem krzyżykowym to …… mąż mnie wrobił 🙂 Przyjechała znajoma z Anglii, przywiozła cudne zestawy – bardziej dla siebie….. mój nie mając zielonego pojęcia o co kaman stwierdził, że takie coś to on już, teraz, bez problemu. No to dostał jeden zestaw – i ……. justyna wyszyj bo powiedziałem że to żaden problem. No i – musiałam 🙂 i tak to trwa i trwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *