Tam, gdzie nie ma już drogi…

 

Czytelnicy mojego bloga wiedzą, że uwielbiam wyprawy. Niestety, wiele czynników sprawia, że jeździć mogę jedynie na te jednodniowe. Nie wszystkie jednak wyprawy, w których uczestniczę, muszą odbywać się w świecie realnym. Czasami te wirtualne bywają bardziej fascynujące 😉
 
 

Skutki zimowego wędrowania po sieci…

 
 
Wędrowanie po sieci może się niekiedy zakończyć wielkim zauroczeniem. Tak właśnie było pewnego grudniowego dnia przed kilku laty. Wpadł mi w oko link dotyczący wioski Ojmiakon– najzimniejszej miejscowości na ziemi. Zaczęłam szukać o niej informacji, czytać… Przez przypadek trafiłam na forum dotyczące podróży po Rosji… i przepadłam! 
 
 
 
Przeczytałam wpis człowieka, którego celem było odwiedzenie wioski Ojmiakon – ale w styczniu, wtedy, gdy temperatury tam spadają poniżej -50 stopni! Dopiero przy -52 stopniach zamykane są szkoły, a w samochodach nie gasi się silników… Egzotyka tego miejsca zafascynowała mnie! Przepadłam z kretesem!
 
 
 
Niestety, mężczyźnie temu nie udało się pojechać do najzimniejszego miejsca na świecie. Wybrał się za to do innego miasta – równie (no, może mniej) zimnego i egzotycznego – do Workuty. Oczywiście w styczniu – stanowiło to o wiele większe wyzwanie, niż latem 😉
 
 
 
 

O Workucie słów kilka…

 
 
Workuta to miasto położone za kołem podbiegunowym, w którym zima trwa osiem miesięcy. Nie dochodzi tutaj żadna droga – szosa asfaltowa kończy się 800 km przed miastem. Można się dostać tylko koleją. 
 
 
 
 
Do roku 1960 mieścił się tutaj Gułag, w którym przebywali też Polacy. Więźniowie pracowali przy wydobyciu węgla kamiennego. Po likwidacji obozów pracy dochodziło do licznych strajków pracowniczych, co w konsekwencji spowodowało masowy odpływ mieszkańców. Ekstremalne warunki życia powodują ciągłe zmniejszanie się liczby ludności – szacuje się, że ze 115 tysięcy może się ona skurczyć do rozmiarów niewielkiego osiedla. 
 
 

Wyprawa do Krainy Lodu…

 
 
Właśnie to miejsce wybrał MorgothV8 za cel swojej styczniowej wyprawy. Opisuje ją zwykłym, prostym językiem, pisze jednak o rzeczach tak niecodziennych i egzotycznych, że czytanie jego wspomnień pozwala chociaż na krótki czas zanurzyć się w mroźnych ostępach Rosji… Na pewno też na długo nie pozwoli o sobie zapomnieć!
 
Fascynujące jest, że bohater przejechał koleją ze Lwowa do Moskwy i z Moskwy do Workuty (50 godzin!), a żaden z pociągów nie spóźnił się więcej niż 2-3 minuty! Przy temperaturach sporo poniżej zera!
 
“Maksymalne opóźnienia jakie widzieliśmy po przejechaniu z 7000 km pociągiem to 2-3 minuty (bardzo sporadycznie), najczęściej wszystko co do minuty.”
 
Podobnie z ogrzewaniem w pociągu… pamiętam (z czasów dojazdów na studia), jak przy -15 trzęsłam się podczas dwugodzinnej podróży z Wrocławia, ponieważ w wagonie było – 3 stopnie… A w Rosji?
 
“Rosjanie mają manię na punkcie ciepła, w wagonach (w każdym pociągu jakim jechaliśmy) temperatura 25-31 (maksymalny rozrzut) ale tak typowo 27-29…. gorąco”
 
Co dalej? Jazda skuterami śnieżnymi 120 km/h, stacja Sob, gdzie w mieszkaniach kilku pracujących tam ludzi temperatura osiąga jedynie 12 stopni, a sklep-pociąg przyjeżdża raz na dobę (ale nie wiadomo, o której godzinie), spotkanie z Nieńcami, zdjęcia z reniferami, jazda po zamarzniętej rzece, polowanie na zające z kałasznikowem…
 
Więcej nie napiszę – to trzeba przeczytać… bo wiem, że niewielu osobom da się przeżyć tak fascynującą przygodę. 
 
I wiem, że gdybym mogła i miała wybór – cudowny pobyt w jakimś ciepłym kraju, we wspaniałym ośrodku z wszelkimi wygodami albo śnieg i trudy Workuty – wybrałabym fascynującą przygodę w mrozach Rosji! Pomimo swojej wielkiej niechęci do śniegu i zimy…
 
I jeszcze niesamowite relacje ze spotkanymi tam ludźmi, i jeszcze zwiedzanie Murmańska… nie nie napiszę już więcej! 😉
 
 

Tu warto zajrzeć!

 
 
TUTAJ relacja na forum. 
 
TUTAJ zdjęcia autora relacji.
 
Przeżyjcie fascynującą wyprawę – naprawdę warto!
 
 
Print Friendly, PDF & Email

14 thoughts on “Tam, gdzie nie ma już drogi…

  1. Nie lubię zimy, śniegu i marznięcia…tego typu wycieczki to raczej nie dla mnie, choć krajobraz bywa piękny w zimowej szacie. Pomimo tego lubię czytać o zimnej Rosji lub innych miejscach gdzie warunki wydają się nie sprzyjać jakiemukolwiek życiu-dlatego podobała mi się “Pierwsza przygoda Pana Samochodzika”, gdzie Tomasz wybiera się do Rosji w poszukiwaniu skarbu z Ałbazina (była też wzmianka o Workucie). Jednakże w prawdziwą podróż nigdy się w takie rejony nie wybiorę

    1. Ja jestem szczęśliwa wtedy, gdy mogę ją sobie oglądać na zdjęciach 😉 Co nie zmienia faktu, że człowiek niesamowity i pełen samozaparcia…

  2. Rety -50! Niewiarygodne! I nie ma klęski, ani zamknięcia szkół i zakładów pracy… Wow! Ciekawe jaka jest odczuwalna temperatura, wilgotność, itp. Bardzo ciekawe!

    1. Ogromnie ciekawe! Dlatego tak mocno utknęłam wtedy na tym forum – mnóstwo ciekawych rzeczy się dowiedziałam 🙂

  3. Ja uwielbiam podróżować, niestety ograniczają mnie finanse, bo podróże 6-osobowej rodziny nawet w najtańszej wersji, nie są tanie, niestety. Może to i dobrze, bo bym już pewnie odwiedziła wszystkie miejsca, które chciałabym zobaczyć i nie miałabym marzeń ;). Dzięki internetowi mogę za to chociaż wirtualnie podróżować. Uściski.

    1. U mnie w grę wchodzą finanse, choroba i zwierzęta… Ale staram się zobaczyć to, co mogę 🙂 A marzenia trzeba mieć zawsze – nigdy nie wiadomo, kiedy się spełnią 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *