Kręcą, kołują, skrzypią i kręcą…


W wiatry wplątane czarne ich ręce
chmury wełniste szarpią i drą.
Kręcą, kołują, skrzypią i kręcą,
głuszą krakania kruków i wron.


Ramię okropne macha i macha,
piersiom drewnianym braknie już tchu,
wierzby kudłate pędzą w przestrachu,
bledną chałupy w czapach ze mchu.


Kręcą, kołują, wiercą, chrobocą,
wre czarnoksięski trzepot ich rąk,
drogę torują wiatrom i nocom,
włóczą za włosy mgły sponad łąk.


Wory obłoków sypią im w żarna
rudych wieczorów siarkę i miedź,
miele się mąka gęsta i czarna,
w niebo gwieździste spada jak w sieć.


Słońce językiem strugę krwi liże,
w pianie zachodu tarza się dzień –
wtedy ich ręce sterczą jak krzyże:
widzę rozpięty na nich mój cień.


Dławią go, szarpią, męczą do rana
czarne ramiona, ostre jak krzyk…

W niebo, krwawiące świtem jak rana,
cień oszalały skoczył i znikł.


[Władysław Broniewski: Wiatraki]

***

Wpis ilustrują zdjęcia koźlaków wykonanych przeze mnie w miejscowościach: Łuszczanów, Dolne Grądy, Izbice, Jerka, Krzywiń, Polskie Olędry, Pstrążna.

***

Drodzy Komentatorzy! Pamiętajcie, aby zostawić adres swojego miejsca w sieci – bardzo chętnie Was tam odwiedzę 🙂

16 Comments

  1. Aneczko, dzięki…. Wzruszyłam się, cudne te wiatraki. Dla mnie symbol jedności człowieka z naturą. Pamiętam takie na drodze z Pułtuska do Ciechanowa. Już ich nie ma i żal… Były takie piękne, dostojne, świadkowie minionych chwil…
    Oj, wzruszenia były mi potrzebne, jeszcze raz – dzięki!

Co o tym myślisz?